Gdzie się podziały te czasy, kiedy siedząc na łóżku w akademiku, z wypiekami na twarzy opowiadałam ciekawe przypadki z nocy na Izbie Przyjęć?
...o facecie który szedł po ciemku i wpadł w akwarium w dużym pokoju, i wyglądał jak kibic Wisły po przegranym meczu.
...o Iwonce z padaczką którą przywoziło pogotowie kilka razy w tygodniu bo nie brała leków (bo leków z alkoholem mieszać nie wolno w opinii Iwonki, więc przegrywały z nalewką wiśniową), i która uciekała nam zawsze jak przetrzeźwiała na tyle by móc.
...o Cyprianie lat pięć, który w Dzień Dziecka wariował po centrum handlowym, i wariował by bez końca gdyby nie przywalił głową w betonowy filar.
Wczoraj pod koniec dyżuru, kiedy już sprawdziłam wszystkie łyżki laryngoskopowe które idą do sterylizacji, napisałam wszystkie raporty, powpisywałam wszystkie zabiegi i interwencje, usiadłam z Wielką Księgą Ruchu Pacjentów na kolanach i zaczęłam sprawdzać nazwiska ludzi którzy leżeli na OIOMIe od czasu kiedy na nim pracuję.
I doszłam do wniosku że najlepiej pamiętam tych którzy najbardziej mnie wkurwiali,i tych którzy umarli,a najsłabiej tych którzy w tej chwili prawdopodobnie wyłączają telewizory i kładą się spać we własnych łóżkach.
A reszty nie pamiętam w ogóle...
-
adur:
-
hunnybunnyhunny:
-
adur:
Pokaż wszystkie (4) ›